Marta Potiuk - – tłumacz przysięgły jęz. angielskiego w Warszawie

Kita

Tłumacz bez kota jest jak kot bez ogona. Można z tym żyć, ale nie ma się sterowności w locie. Taka myśl przyszła mi pewnego razu do głowy, gdy popatrzyłam na moją kocicę leżącą na biurku obok na specjalnie dla niej wygospodarowanym miejscu pod lampą oczywiście.

Obraz 011

Kita jest ze mną już ładnych parę lat. Towarzyszy mi w mojej codziennej pracy. Głównie śpi, ale czasami coś jej się złego śni – wierci się przez sen i wydaje różne dziwne dźwięki. Niekiedy kładzie łepek na klawiaturze, a już rozpoczęcie rozmowy telefonicznej to sygnał, że można się obudzić i siąść pani na kolanach (odróżnia rozmowy służbowe od prywatnych, podczas tych pierwszych zachowuje olimpijski spokój!).  I sama wie, kiedy mam już skończyć pracę: opuszcza swoje stanowisko i nieodwołalnie rozpycha mi się na kolanach, a łepek opiera na przedramieniu, co skutecznie uniemożliwia pisanie… 🙂